Obchody 25-ciolecia wolności naszego kraju przyczyniły się do dokonywania różnorodnych podsumowań oraz rankingów. Karolina Korwin Piotrowska przygotowała w formie książki podsumowanie funkcjonowania rodzimego szołbiznesu przez ostatnie 25 lat, a zarazem pierwsze 25 lat wolnego rynku. Zanim rozpasali się celebryci… Ogrom pracy, jaki autorka włożyła w napisanie tej pozycji, może przyprawić o zdumienie. Setki godzin spędzonych w bibliotekach nad czasopismami, które do tej pory nie zostały zdigitalizowane, dotarcie do licznych wywiadów oraz artykułów, o których niejeden artysta czy celebryta chciałby jak najszybciej zapomnieć, opisywanie zjawisk socjologicznych i kulturowych wpływających na kształtowanie się gustów i upodobań społeczności wychodzącej z letargu komuny. To wszystko składa się na unikalny obraz podsumowujący wszystkie najbardziej oddziałujące na społeczeństwo zjawiska związane z kulturą masową, choć nie zawsze w pełni wartościowe. Karolina Korwin Piotrowska przez lata wypracowała sobie status „rekina polskiego szołbizu”. W sposób obiektywny potrafi pochwalić lub sprawić solidne lanie, czym wielu się naraża. Jej poczynaniom nie można jednak odmówić szczerości. Bezlitośnie zrywa brokatową kurtynę polskiego przemysłu rozrywkowego, który za świecącą fasadą plastiku i neonu skrywa wiele brudu oraz powierzchowności. W książce „Ćwiartka Raz” wyruszamy w podróż sentymentalną. Kronika sukcesu i obciachu Drogowskazami okazują się być okładki kolorowych magazynów, z sesjami zdjęciowymi z lat 90-tych jeszcze nieporadnie naśladującymi sesje zagranicznych „kolosów” typu „VOGUE” czy „HARPER’S BAZAAR”. Obserwując pasiaste kanapy Ikei w rodzinnych sesjach zdjęciowych nietrudno prychnąć śmiechem. Polski szołbiznes zawsze miał skłonność do przaśności, a po czterdziestu przeszło latach ustroju komunistycznego wszystko nagle musiało stać się u nas bardziej zachodnie, niż na prawdziwym zachodzie. Na kartach książki stykamy się z idolami oraz osobami publicznymi, których plakaty być może 20 lat temu wieszaliśmy sobie nad łóżkiem, a których obecnie pamiętamy być może jak przez mgłę. Urok podróży sentymentalnej. Można na podstawie lektury „Ćwiartki” dostrzec, jak bardzo zmieniły się obyczaje. Prezentowanie tamponu „z taką pewną nieśmiałością” na antenie telewizji stało się wyłomem dla zmiany sposobu myślenia. Kronikarski charakter „Ćwiartki” pokazuje także wiele smutnych historii ludzi, w których nowoczesna Polska dostrzegała silny potencjał na stanie się narodową wizytówką na arenie międzynarodowej. Wielu z nich nie udało się spełnić pokładanych nadziei, a do garstki zwycięzców po tych 25 latach zaliczyć możemy naprawdę nielicznych. Bilans zjawisk nie tylko telewizyjnych Autorka uświadamia także czytelnikom, jak wielką siłę dały mediom cyfryzacja oraz nowoczesne technologie internetowe. Dziś, by stać się popularnym, wystarczy zrobić coś głupiego. 25 lat temu osobą publiczną stawał się człowiek, za którym stała idea, talent oraz pomysł zbudowany na konstruktywnych elementach. Doczekaliśmy obecnie czasów niezliczonej ilości talent show, gdzie liczy się sukces, szybki zysk, głośna promocja. Z wierzchu krzyk, pod spodem pustka. Za znawczynie mody uważa się „szafiarki” często nie potrafiące się wysłowić lub napisać postu na blogu bez zatrważającej ilości błędów ortograficznych. Rozgłośnie radiowe mają prawo odmówić emisji piosenki, bo „długość intro nie jest przystosowana do zasad emisji programu radiowego”. Czy może być jeszcze gorzej? Każda epoka ma swoje plusy i minusy, te prezentowane na stronach „Ćwiartki” zdecydowanie cechuje obiektywizm. Dzięki tej książce statystyczny Kowalski, przeglądający kolorowy magazyn lub oglądający reality show z większą świadomością wiedzieć będzie kto i dlaczego robi go w bambuko. Na podstawie recenzji oraz wspomnień być może zdecyduje się porzucić ziejące nudą ramówki telewizyjne i obejrzy filmy lub programy rekomendowane w tej przepastnej biblii polskiego szołbiznesu? Na modły jeszcze jednak za wcześnie, ale my mamy nadzieję, że druga „Ćwiartka” będzie już solidną i zdecydowanie lepszą „Połówką”.